TANJA ERIKSSON
trzeci grudnia 1990, Norwegia, Fauske
bezrobotna, chyba
Zwykła wstawać o czwartej, bo wtedy kawa najlepiej jej smakuje. Nie przytłacza ją panujący mrok, przeciwnie; czuje się wówczas raczej dobrze, lepiej niż w południe. Około południa łapie ją bowiem znużenie, spotęgowane codzienną przerwą na papierosa. To pierwszy z pięciu, które każdego dnia wypala. Pięciu, bo pięć to szczęśliwa liczba.
Nie lubi oglądać wiadomości. Woli zyć w błogiej nieświadomości, niż dręczyć się cudzymi problemami. Bynajmniej nie chodzi o to, iż jest nieczuła. Po prostu wie, że nie jest w stanie pomóc wszystkim naokoło. Toteż nie pomaga nikomu, bo tak jest przecież sprawiedliwie.
Uśmiecha się całkiem często, choć jest to uśmiech niezupełny. Brakuje w nim czegoś, brakuje czegoś niezwiązanego z wygięciem warg, czy dołeczkami w policzkach. To jej oczy są tak samo czarne jak zawsze. Nic się w nich nie zmienia, nic się nie skrzy, nic nie odbija. Zwierciadło skorupy, w której zamieszkało kilka cząstek człowieczej duszy.
Nie zajmuje się teraz niczym konkretnym. Dni mijają jej na trwonieniu majątku po ciotce, która wychowywała ją odkąd jej mamusia rzuciła się z okna. Nie pamięta tego, miała zaledwie trzy dni. Nie jest wobec tego osobą, którą los wyjątkowo ciężko doświadczył. Przeciwnie, ma wszystko, o co tylko poprosi. I może właśnie dlatego usilnie szuka czegoś, co da jej więcej niż wrażenie. Tendencja do pakowania się w kłopoty to jej naczelna i popisowa cecha.
[znajdźcie mi ktoś ładne zdjęcie. i dajcie mi ładne wątki, proszę]
[cholera, rozjechała mi się cała karta chyba. powalczę z tym kiedyś. jak mi się zachce]

[Oj, oj, ładnie to tak kraść zdjęcia z "wolnych"? ;D
OdpowiedzUsuńWitamy na blogu ;) Chętnie zacznę wątek, jeśli podsuniesz mi powiązanie. Zależałoby mi jednak na tym, o ile Tanja nie jest nowa w mieście, żeby już chociaż trochę znali się z Chrisem. Łatwiej wtedy prowadzi się wątki. Jeśli nic nie przyjdzie Ci do głowy, to ja spróbuję jutro rano coś wymyślić ;)]
[Cześć. Postać mi się podoba, zdjęcie też. Nie wiem, czemu się go czepiasz. Biedne zdjęcie. Zapraszam pod kartę Svena.]
OdpowiedzUsuńSven Vigeland
Ludzie często śmieją się z obecnych studentów, którzy dorabiają sobie w sieciach fast foodów, twierdząc, że bez wyuczonego zawodu i tak lepszej pracy nigdzie nie znajdą, co najwyżej mogą awansować na kierownika w danej knajpie.
OdpowiedzUsuńA Chris nigdy nie rozumiał, czemu wszyscy tak bardzo czepiali się tego typu profesji. Praca w gastronomii to świetna sprawa. Gdyby nie jego plany odnośnie przyszłej kariery zawodowej, pewnie już dawno założyłby własną restaurację. I co to za głupie pomysły, że mężczyźni nie potrafią gotować? Doprawdy nie rozumiał tych wszystkich śmiesznych stereotypów.
Tej nocy po raz kolejny niewiele spał, a na złość klientów było tylu, że wywołali go z kuchni na drugą kasę, bo inaczej robiło się straszne zamieszanie. Czy ludzie po świętach nie mają czego jeść w domu, że wszyscy rzucili się na pizzę? Kriszno...
Uwagę mężczyzny przykuła jedna z osób stojących w kolejce. Niby nic dziwnego, że zdrowy na ciele i umyśle facet w jego wieku zwraca uwagę na płeć przeciwną, ale chodziło tu o coś innego. Jak zwykle nie mógł zrozumieć o co, dopóki owa istota nie podeszła do kasy i stanęła na tyle blisko, że Chris mógł jej się dokładniej przyjrzeć.
- Pani Wampir - powiedział z entuzjazmem, kiedy w końcu go olśniło skąd tę kobietę zna. Może "zna" to trochę za dużo powiedziane w tym przypadku. Spotkał ją kilka razy w Berniego: całodobowej knajpce, znajdującej się na parterze kamienicy w której mieszkał. Przesiadywał tam czasami z właścicielem lokalu po nocach, kiedy jego... problemy ujawniały się ze zdwojoną siłą.
Dlaczego Pani Wampir? Chyba dlatego, że nigdy nie spotkał jej jeszcze za dnia, mimo, że mieszkał tu już od przeszło 4 lat.
- Życzy sobie pani, żebym udekorował pani pizzę ketchupowym serduszkiem, czy pełnia księżyca byłaby bardziej stosowna? - spytał i w tym samym momencie oberwał od właściciela lokalu w głowę czymś, co zapewne stanowiło menu lokalu.
- Nie wydurniaj się, tylko pracuj. Don Juan za dychę. - skarcił go i podał klientce kartę, która jak widać służyła mu też do katowania pracowników.
Na całą tę sytuację, Chris tylko wywrócił oczami i niczym wyuczony parobek wyrecytował firmowe powiedzonko lokalu.
- Witamy w pizzerii Carlosa, gdzie zaspokoimy Twój głód na przepyszną pizzę. Czym mogę służyć?
Ucieszył go nawet fakt, że nie był jedyną osobą, która nie ogarniała dziś na tyle, żeby nie poznać kogoś, kogo widywało się stosunkowo często. Zawsze uważał się za bardzo roztrzepanego człowieka i wiele razy miał sobie za złe to, że znowu o czymś zapomniał, albo, że kogoś nie pamiętał. Wydaje się jednak, że kobiecie nie przeszkadzałoby to nawet, gdyby przyznał się do tego, że jej nie poznał.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że był weselszy teraz. Nie czuł się tu zagrożony. Nie miał wrażenia, że się dusi. Był szczęśliwy tylko i wyłącznie z tego powodu, że ogarniał go taki błogi spokój, który kończył się za każdym razem, kiedy próbował położyć się spać. Zabawne, że niektórych współczesnych nastolatków nie jest w stanie zadowolić najnowszy model komórki, a jego uszczęśliwia krótka chwila w ciągu dnia, kiedy nie czuje tego panicznego lęku przed zaśnięciem.
- Już się robi - powiedział nadal oficjalnym tonem, bo przełożony stał mu za plecami. Poszedł na chwilę do kuchni, złożyć zamówienie i wrócił z powrotem do lady.
- Zamówienie będzie gotowe za piętnaście minut - powiedział, podając jej wodę - piętnaście pięćdziesiąt - dodał, z zafascynowaniem przyglądając się torebce znajomej. Nigdy nie mógł zrozumieć po co kobietom tyle rzeczy w torebce, to raz. Dwa, jak one cały ten chaos ogarniały w tak krótkim czasie znajdując potrzebne rzeczy? Zanim zakończył swoje rozważania, podała mu pieniądze.
- Dzięki. Co słychać? - spytał, przyglądając jej się z wesołym uśmiechem na ustach.
[ Tendencja do pakowania się w kłopoty bardzo się Samarze podoba ;D, więc tu musi wyjść jakiś wątek i to koniecznie. ]
OdpowiedzUsuń[Nie wiem, czy spodoba Ci się taki pomysł, ale coś mam. Zanim Sven zaczął pracować na parkingu, stanowisko to zajmował emerytowany wojskowy, który przytargał sobie do budki telewizor i oglądał różne seriale. Mężczyzna był sąsiadem Tanji i kiedyś, widząc ją smutną, złą czy po prostu samotną, zaproponował jej wspólne oglądanie tv. I tak Tanja - ponieważ nic tak naprawdę nie robi na co dzień - co, np. drugi wieczór oglądała filmy ze staruszkiem. Potem jakiś czas nie przychodziła na seanse i przez to nie wiedziała nic o zmianie warty. W końcu postanowiła się zjawić. Przygotowała piękne przeprosiny... i bardzo się zdziwiła.]
OdpowiedzUsuńSven Vigeland
[Hej, hej. Pomysł jakiś się może znajdzie, postaram się coś wykombinować dzisiaj lub jutro.
OdpowiedzUsuńNo i cieszę się, że Fritz jest faktycznie przyjemny, a nie tylko w moim odczuciu ;)]