NIE DAJMY OSLO UPAŚĆ, ZAPRASZAMY NOWYCH AUTORÓW!

wtorek, 31 grudnia 2013

Robisz mi nieporządek w chaosie. Więc odejdź, znów...

 
Damian Fritz Kraus
26 latek, 20 III '87r.
Urodzony w Monachium
Oficjalnie początkujący architekt
Nieoficjalnie tatuażysta z zamiłowania
W Oslo od ledwie kilku miesięcy i bez myśli o powrocie.


Lekkoduch, który na słowa stabilizacja w życiu, zaczyna się krzywić i po prostu ucieka. Znany ludziom, tym co trzeba głównie jako Fritz, mało kto zna jego imię czy nazwisko. Chodząca zagadka z tajemniczym uśmieszkiem. Zdolny architekt, aczkolwiek dopiero zaczyna w tym fachu, więc nie zarabia wiele. Odkąd skończył 19 lat tatuażysta, pracował w tym fachu kilka lat, później już tylko dorywczo, gdy ktoś ze znajomych chciał. Pomaga nie raz przyjacielowi w salonie tatuaży, ale nie daje się wciągnąć w to na stałe. Chłopak, którego nie można nazwać gnojem, ale też i nie przesadnie miłym. Wyważony charakter jest jego największą zaletą. Ciężko go opisać, gdyż nic nie jest przynim pewne. Posługuje się sarkazmem, kpiną, staje się arogancki i egoistyczny, gdy zostanie sprowokowany. Lubi różnorodność, dlatego też może to miało wpływ na fakt, że jest Biseksualny. Kiedy zaczyna projekt, poświęca się temu. Potrafi zarwać kilka nocy, spędzając wiele godzin nad stołem kreślarskim. Wtedy nic nie dociera do niego, zdarza mu się zapominać o takich rzeczach jak jedzenie. Często nosi kilku dniowy zarost, zaczyna mu on przeszkadzać. Miał kiedyś psa, słodkiego kundelka, ale oddał siostrze, bo sam jest zbyt nieodpowiedzialny, by posiadać pupila. Fritz nie jest ideałem, ale nie jest również typem z którym nie da się żyć.
_____________________________
Witam,  
Taki właśnie Fritz.
Pierwszy raz od dawna prowadzę tak przyjemną postać,
mam nadzieję, że dam radę i że Kraus zostanie dobrze przyjęty.
Wątki i powiązania jak najbardziej!
Im dziwniej tym lepiej! Każda relacja mi pasuje! 

11 komentarzy:

  1. [ Witamy. Jako, że trochę się już wyprałam z pomysłów to wolałabym zacząć ;) więc jeżeli chcesz, a zakładam że tak to zostaw mi coś pod kartą a ja rano grzecznie zacznę ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dzień dobry, cześć (: pomysłów zbytnio nie mam teraz, ale się witam ładnie i masz rację: przyjemna postać]
    Tanja Eriksson

    OdpowiedzUsuń
  3. [Pomysł dobry, ale lekko go zmodyfikuje. :D Zresztą zaraz pokaże jak zaczynając już wątek]
    Samara nie wpuszczała za wiele osób do swojego mieszkania. Wyjątek stanowili inni agenci, którzy wpadali do niej nocą, przez co starsze panie w kamienicy milutko szeptały za jej plecami, że jest panią do towarzystwa. Jako, że do jej mieszkania wchodzili głównie faceci to specjalnie nie narzekali na to jak wygląda jej mieszkanie. Była tam stara kanapa, był telewizor, była względnie pełna lodówka i tyle wystarczało im do szczęścia. Komu zatem miałaby przeszkadzać trochę obdrapana tapeta, zużycie jej mebli oraz brak niektórych urządzeń? Na pewno nie Samarze, która była do tego przyzwyczajona od dziecka. Jej ojciec dbał tylko zawsze o to, żeby było schludnie. I to samo robiła Samara, co do porządku nie można było się przyczepić.
    Wiedziała już od dawna, że przyjaźń z ludźmi bywa dosyć niebezpieczna. Zwłaszcza, że ludziom nagle w końcu zaczyna na Tobie zależeć, chcą od ciebie więcej i zaczynają wpychać nos w nie swoje sprawy. Musiała jednak przyznać, że pociągająca była wizja posiadania osoby bliskiej, ale ryzyko było często za duże. Nic nie zapowiadało, że Anaise bezczelnie wejdzie do jej życia na stałe. Nic poza… nią samą, bo bardzo szybko zdobyła sympatię Samary i o dziwo wyciągnęła od niej więcej informacji niż Sam właściwie chciałaby jej powiedzieć.
    To był zwykły dzień, do tej pory umawiały się zawsze gdzieś na mieście, ale ten jeden nieszczęsny raz Anaise uparła się, że ją odprowadzi. Dzwonek około 9 rano trochę ją zdziwił, chociaż była już na nogach. Kto to mógł być? Sąsiedzi raczej do niej nie dzwonili, chyba za bardzo obawiając się, że zarażą się drogą kropelkową jakąś chorobą weneryczną czy cos podobnego, z pracy nikt nie przychodził nigdy przez 16, więc obstawiała raczej jakiegoś handlarza.
    Podeszła do drzwi z kubkiem kawy, który należał jej się po porannym bieganiu i zerknęła przez wizjer. Co ta dziewczyna tu robiła? Westchnęła tylko pod nosem i uchyliła drzwi.
    - Anaise to nie najlepsza pora na... –tutaj przerwała bo dziewczyna po prostu wepchnęła się do środka. - …na spotkanie. – dokończyła i zastanawiała się, co tak właściwie dzieje się z dziewczyną, która na dłuższy moment, po prostu przestała się odzywać.
    Mieszkanie nie było duże, od dwa pokoje z czego jeden był zamknięty teraz na cztery spusty. Ale przecież nie było tak źle, żeby od razu wpadać w tak dziwny stan.
    -Gdzie ty mieszkasz? – zapytała dziewczyna.
    Samara tylko spokojnie popiła kawę i wzruszyła ramionami. Dla niej wszystko było tu w najlepszym porządku.
    - W mieszkaniu? – zapytała, ale zabójczy wzrok przyjaciółki powiedział jej, że to zła odpowiedź była. Innej nie znała.
    I wtedy się zaczęło. Przyjaciółka zaczęła narzekać, że na to nie pozwoli, że tu tak nie może być, że przecież mogła jej powiedzieć, a jej brat nie dużym kosztem coś by jej wykombinował. I tak właśnie, Samara sama nie wiedziała kiedy, przyjaciółka wepchnęła ją do taksówki, po zrobieniu miliona zdjęć okropnej przestrzeni w jej mieszkaniu i zaczęła wieść do mieszkania swojego brata. Po co? Samara nie miała pojęcia, ale wiedziała, że się dowie.
    Nie minęła chwila, a Anaise wciskała dzwonek do drzwi.

    OdpowiedzUsuń
  4. [Dzień dobry. Zapraszam do Thei po wątek ;)]

    Thea Anders

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hm... tak sobie myślę, że może zrobię mojej Thei tatuaż?]

    Thea Anders

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cześć i witam Cię serdecznie wśród autorów ;D]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Jak masz pomysł to pisz od razu ;) Nigdy nie proponuję wątków innym męskim postaciom, bo zazwyczaj ta druga strona nie jest zbyt chętna ;D]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ja jestem za, masz może pomysł gdzie mogliby się spotkać?]

    Nessa S.

    OdpowiedzUsuń
  9. [Ok mi pasuje]

    Pochmurny dzień. Nic ciekawego się nie działo, miała wolne od pracy. Siostra ją nie nękała tylko ładnie się bawiła w pokoju obok. Po prostu żyć nie umierać. Siedziała na kanapie zawinięta w koc, bo jej jak zwykle było zimno i oglądała jakąś komedię, zajadała się przy tym popcornem i śmiała się do bólu brzucha. W końcu komedia. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo małej Annie zachciało się poprzeszkadzać siostrze i wyciągnąć ją na zewnątrz na to cholerne zimno. W sumie wiedziała dokąd się przeprowadza, ale ludzie bez przesady. Mała usadowiła się jej na kolanach i zaczęła narzekać, gadać, prosić błagać i wszystko co można by sobie wymyślić. Brała ją nawet na oczy z kota ze shreka. Kiedy Nessa po raz tysięczny mówiła "nie, kochanie innym razem dziś jest za zimno" Annie wymyślała to coś nowego, nawet najbardziej nieugięta osoba by się zgodziła, chociażby dla świętego spokoju. Vanessa westchnęła ciężko i podniosła się z kanapy przy czym zgadzając się na wyjście na plac zabaw do budynku. Nie było to nawet zbyt daleko, chyba. Uszykowała się, związała włosy w koka, ubrała się zimowo, dwa razy cieplej ubrała siostrę, w końcu to pięciolatka. Wyszły po 15 z domu. Kobieta wiedziała, żę trochę się tam zanudzi, więc czemu by nie wyciągnąć z domu dobrego znajomego. Wyciągnęła telefon i wykręciła numer. Kilka sygnałów i głos się odezwał.- Fritz! Wreszcie odebrałeś. Co robisz? bo mnie właśnie Annie ciągnie na plac zabaw i pomyślałam, czy nie przeszedłbyś się z nami i mi potowarzyszył? - Przystanęła na chwilę na chodniku.

    [ Wybacz za wypociny xd]

    Nessa S.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Wiesz co? Chęć na wątek mam ogromną, ale jednak nie mam pomysłu jak zacząć. Ostatnio zaczynałam tu pięć razy i brakło mi pomysłów. ;/]

    OdpowiedzUsuń
  11. Odwzajemniła przyjacielski uścisk to już chyba weszło i w normę, no ale jak się lubią i kumplują to przecież nie będą tego urywać, w końcu są dorosłymi ludźmi w "dorosłym" świecie, czyż nie?No właśnie. Kiedy się tak przywitali, mała do nich doleciała i oczywiście zrobiła to samo, w większości czynów Annie naśladowała swoją starszą siostrę i opiekunkę. Lepiej by było gdyby tego nie robiła, bo za pewne wyrośnie z niej takie....stworzenie, jak z Nessy, a dwie takie osoby to kolejna wojna światowa.- Dzięki, że znalazłeś czas i w ogóle- Uśmiechnęła się szeroko i zabrała siostrę za rękę. Ktoś kto ich nie zna mógłby podsumować, że 'cudowna rodzinka' ah te pozory. Szli spacerem w stronę budynku który był już nie daleko, Annie co raz bardziej przyspieszała w podekscytowaniu, uwielbiała to miejsce i zabawę w nim.- Więc, opowiadaj co tam u Ciebie, co dziś robiłeś i takie tam- Spojrzała na niego uważnie wyczekują odpowiedzi.

    Nessa S.

    OdpowiedzUsuń