NIE DAJMY OSLO UPAŚĆ, ZAPRASZAMY NOWYCH AUTORÓW!

wtorek, 31 grudnia 2013

Let's play a game of Russian roulette. I load the gun, you place the bets. Tell me who will make it out alive.

Michael Snowdon.

27 lat i bałagan w sercu; fotograf-amator i żyjący na spadku; artysta i rozerwana dusza
Jem za dużo lub się głodzę. 
Śpię przez czternaście godzin lub przeżywam nieprzespane noce.
Zakochuję się z wielkim trudem lub nienawidzę z pasją.
Nie wiem co to szarość. Nigdy nie wiedziałem.

I think I saw you in my dream

Ove Steensen
Dwadzieścia dwa lata na karku i nic pożytecznego do roboty.
Pracuje w małej kwiaciarni, gdzie, pomimo zakazu, bez przerwy wypala na zapleczu papierosa za papierosem.
Miałem iść na studia, ale nie chciało mi się wypełniać papierów.

Ogólnie to nie bardzo lubi sztuczne tkaniny, więc bez przerwy chodzi w wełnianych swetrach, uparcie twierdząc, że są jedyną ciepłą rzeczą, która spotkała go w życiu. Oczywiście przesadza, jednak tak to już jest, kiedy lubi się użalać nad sobą. Na szczęście nie robi tego częściej niż dwa razy w tygodniu, bo inaczej nie dałoby się z nim wytrzymać. Od małego lubił kwiatki, właściwie nie wiadomo dlaczego. Nikt się jednak nie zdziwił, gdy podjął się pracy w kwiaciarni u boku starszej miłej pani. Generalnie stara się pracować, ale granie na PSP jest często ciekawsze, niż podcinanie łodyżek. Cóż, liczą się chęci, podobno. Rodzina nakłania go do pójścia na uczelnię, bo przecież on zawsze chciał być ekonomistą. Nie, nie chciał, jednak rodzice sobie to ubzdurali, nie chcąc pogodzić się z faktem, że ich syna dużo bardziej interesuje... Och, właściwie to nic go za bardzo nie interesuje. W tym rzecz, że Ove wcale nie wie, co chciałby robić w życiu. Dlatego też codziennie rano budzi się, aby wypić kubek kawy, po czym popędzić do swojego małego azylu wśród kwiatków, w międzyczasie dokarmiając swojego raka płuc kolejną dawką nikotyny. Jak ma wolną chwilę, to lubi też iść po babeczkę z budyniem do cukierni po drugiej stronie ulicy. Objada się nimi codziennie, korzystając z faktu, że nadwaga mu niestraszna. W końcu od zawsze był strasznie chudy i wyglądał nieco mizernie. Każdy dzień wygląda dla niego podobnie. Na imprezy raczej nie chodzi, chociaż lubi poznawać ludzi i nie ma z tym problemów. Ove jest po prostu patentowanym leniem, tyle że nie chce się do tego przyznać, mimo iż każdy pragnie mu to w jakiś sposób uświadomić.

[Na zdjęciu wspaniały Robert Sheehan.
Macie sobie takiego pana kwiaciarza, o.
Wątki, powiązania, wszystko co chcecie, jestem otwarta na propozycje.
Dzień dobry ^^]

Robisz mi nieporządek w chaosie. Więc odejdź, znów...

 
Damian Fritz Kraus
26 latek, 20 III '87r.
Urodzony w Monachium
Oficjalnie początkujący architekt
Nieoficjalnie tatuażysta z zamiłowania
W Oslo od ledwie kilku miesięcy i bez myśli o powrocie.


Lekkoduch, który na słowa stabilizacja w życiu, zaczyna się krzywić i po prostu ucieka. Znany ludziom, tym co trzeba głównie jako Fritz, mało kto zna jego imię czy nazwisko. Chodząca zagadka z tajemniczym uśmieszkiem. Zdolny architekt, aczkolwiek dopiero zaczyna w tym fachu, więc nie zarabia wiele. Odkąd skończył 19 lat tatuażysta, pracował w tym fachu kilka lat, później już tylko dorywczo, gdy ktoś ze znajomych chciał. Pomaga nie raz przyjacielowi w salonie tatuaży, ale nie daje się wciągnąć w to na stałe. Chłopak, którego nie można nazwać gnojem, ale też i nie przesadnie miłym. Wyważony charakter jest jego największą zaletą. Ciężko go opisać, gdyż nic nie jest przynim pewne. Posługuje się sarkazmem, kpiną, staje się arogancki i egoistyczny, gdy zostanie sprowokowany. Lubi różnorodność, dlatego też może to miało wpływ na fakt, że jest Biseksualny. Kiedy zaczyna projekt, poświęca się temu. Potrafi zarwać kilka nocy, spędzając wiele godzin nad stołem kreślarskim. Wtedy nic nie dociera do niego, zdarza mu się zapominać o takich rzeczach jak jedzenie. Często nosi kilku dniowy zarost, zaczyna mu on przeszkadzać. Miał kiedyś psa, słodkiego kundelka, ale oddał siostrze, bo sam jest zbyt nieodpowiedzialny, by posiadać pupila. Fritz nie jest ideałem, ale nie jest również typem z którym nie da się żyć.
_____________________________
Witam,  
Taki właśnie Fritz.
Pierwszy raz od dawna prowadzę tak przyjemną postać,
mam nadzieję, że dam radę i że Kraus zostanie dobrze przyjęty.
Wątki i powiązania jak najbardziej!
Im dziwniej tym lepiej! Każda relacja mi pasuje! 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń.


Greta Huld

Kobieta. 26 lat, zmuszona do rezygnacji ze studiów z powodu problemów finansowych. 

Kiedyś była. Czuła. Wierzyła.
   Kiedyś, zdawałoby się było tak dawno, że już prawie nie pamięta. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, jak popiół w popielniczce. Jakby nic nie miało znaczenia, bo i tak zaraz zmarnieje w oczach i zniknie gdzieś za chmurą burej rzeczywistości. Nigdy nie czuła się artystką i nie umie, nie chce, się tym mianem określać. Artyści kojarzą jej się z ludźmi mądrymi, takimi, którzy wiedzą co mówić i kiedy mówić. Jej język zaś plączę się częściej, niż układa poprawnie i próbuje wyartykułować zdanie, którego składnia mija się z poprawną.
Mija się, tak jak ona mija się z życiem. Zamiast złapać je wreszcie za rogi zastanawia się, czy przypadkiem to ten róg nie wbił jej się w serce, czy to nie on znalazł się pod jej żebrami. 
     Dzieciństwo, zdawać by się mogło, nie miało na nią większego wpływu. W końcu w bezpiecznym państwie norweskim dzieci dorastają szczęśliwie, bez zbędnych stresów czy wymagań ze strony rodziców. Przecież babcia nie może zrobić krzywdy swojej wnuczce, a to, że czasami powie w jej stronę niemiłego jest całkowicie zrozumiałe. Które kobieta chciałaby zajmować się kimś w czasie, gdy to nią powinno się zajmować? Greta postanowiła, że nie będzie mieć dzieci, bo chyba najgorszą rzeczą na świecie jest posiadanie nieodpowiedzialnego rodzica. Takiego, który opuszcza je, gdy to ma trzy latka i przyjeżdża na święta, w które musi się koniecznie upić. Upija do tego stopnia, by wypominać dziecku, jak bardzo to skrzywdziło jego życie swoimi narodzinami. Albo być takim, co to nawet kartki z życzeniami z okazji ukończenia pełnoletności nie wyśle. Niestety, nie ma tu tragedii. Niestety, bo wówczas swoją nieudolność w życiu mogłaby tłumaczyć głupotą dorosłych wśród których dorastała.
   Wróciła pięć miesięcy temu z Paryża, do którego wyjechała bez słowa, szukając we Francji swojego miejsca. Mieszka w małym mieszkaniu w którym tylko jej pracownia wygląda na zamieszkałą. Nie dzieli jej z nikim, kto mógłby odpowiedzieć na jej błagalne prośby o lepsze jutro, lub rychły koniec. W końcu w Oslo pająki nie mają serca. 
   Pali za dużo, śpi za mało i lubi włóczyć się po nocach. Pracuje pilnując dzieci i sprzątając w domu rodziny, która zlitowała się nad dziewczyną odliczającą drobne na bilet powrotny do wsi w której się wychowywała. 

[Dobry wieczór. Mam nadzieję, że nie zanudziłam. Trochę już bloguję i staram się odpisywać na wszystko; zaznaczam przy tym, że robię to w różnej kolejności (zazwyczaj od najdłuższej do najkrótszej). W tytule Halina Poświatowska.]


Pięćset sześćdziesiąt siedem milionów sześćset czterdzieści osiem tysięcy uderzeń serca temu.

Arran Clifford

Kiedyś kochałem, kiedyś byłem człowiekiem, kiedyś czułem, kiedyś moja twarz wyrażała coś innego prócz obojętności. Teraz wszystko jest inaczej. Patrząc w lustro nie widzę samego siebie, bo tak właściwie sam nie wiem kim na chwilę obecną jestem. Zabijam za pieniądze, co chyba czyni mnie mordercą. Nie mam nikogo bliskiego, co sprawia, że jestem samotnikiem. Nigdy się nie uśmiecham, a to z kolei oznacza, że nie jestem szczęśliwym człowiekiem. Zgubiłem siebie. Zgubiłem siebie dziesięć lat temu, gdy najważniejsza osoba w moim życiu zniknęła za drzwiami starej kamienicy. Mam trzydzieści cztery lata i nie wiem w jakiego boga wierzyć. Wołam o pomoc ale nikt mnie nie słyszy przez mur, który sam wokół siebie wybudowałem. Najchętniej bym się zabił ale za bardzo boje się, że koszmary, które nawiedzają mnie każdej nocy, po śmierci staną się smutną rzeczywistością. Pomożesz mi? Sprawisz, że znów odetchnę pełną piersią? Pomożesz trafić na dobrą ścieżkę, którą zgubiłem wiele lat temu? Daj mi to wszystko, a ja w zamian za to nie zabiorę Ci tego gówna, które nazywasz życiem.

[ Arran jest bardzo smutnym mordercą więc nie należy się go bać. Wątki średnie i długie, zawsze jestem na nie chętna. Tytuł to cytat należący do mojej ukochanej W.]

Możemy wszystko


Nathaniel Fitzpatrick
lat dwadzieścia osiem  |  mechanik  |  prawie alkoholik

Nathaniel ma idealne predyspozycje. By pójść w ślady ojca. Stać się alkoholikiem, wylądować pod mostem i przegrać życie w każdym tego słowa znaczeniu. Ma wrażenie, że nie kontroluje jakości swojego życia. Że wystarczy jeden ruch szali w nieodpowiednią stronę i wszystko runie, burząc cały fundament konstrukcji. Że to nie on steruje przebiegiem zdarzeń. Że jest chorągiewką.
Mama mówi, że naprawdę ma predyspozycje do bycia kimś ważnym. Przez przeszłość, przez rany które zabliźniając się uczyniły z niego silniejszego człowieka od wszystkich innych. Że gen alkoholizmu może być jak ten siniak, którego nabiłem sobie wczoraj przy siódmym z żeber. Że zniknie.
Miałem idealne predyspozycje do tego, by zbyt szybko dorosnąć. Przez ojca, który już w dzieciństwie na siłę pokazywał mi zło tego świata na samym sobie. Przez matkę, która zawsze szukała wsparcia we mnie. 
No i co mu z tej plastikowej karty, jeśli wciąż chciałby być dzieckiem, bo ktoś wykradł mu ten cudowny okres młodości dając w zamian dojrzałość i odpowiedzialność za każdy swój czyn.
Gdyby miał możliwość, pewnie pozmieniałby wszystko co ma. Od rodziny, po to, co jest teraz. Ale nie żałuje. Tylko głupcy żałują.


__ 
karta pojawiła sie na innym blogu
witam i zapraszam do wątków i powiązań:)

chaos w głowie tysiąc myśli w jednym słowie


Thea Anders
dwudziestojednoletnia właścicielka małego sklepu plastycznego i malarka
prywatnie wolna dusza i wieczna singielka bez planów na przyszłość


Zupełnie nie nadaje się do stałych związków i tworzenia rodziny. To po prostu nie jest świat. Zbyt jest na to rozkojarzona i roztrzepana. Za dużo czasu spędza w swojej małej pracowni na tyłach sklepu, aby mieć czas jeszcze na życie prywatne. Może znajdzie czas na filiżankę kawy z mlekiem czy ciastko w przerwie w pracy, może nawet się zakocha, ale w końcu i tak wszystko zepsuje. Mówi, że jest artystką, że nie potrzebuje chłopaka, że pies i farby w zupełności jej wystarczą. Inni twierdzą, że jest po prostu dziwna. Być może. Sama jakoś nigdy się tym nie przejmowała. Jaka jest prawda? Taka, że Thea jeszcze zupełnie nie wie, co chciałaby robić w życiu. Nie ma żadnych sensownych planów na przyszłość. Wie tylko, że bez względu na wszystko, chce malować. Jest romantyczką ze skłonnościami do przesadzania i dramatyzowania, która wiecznie siedzi z głową w chmurach. Raczej wesoła, zazwyczaj uśmiechnięta i przesympatyczna. Przynajmniej wtedy, gdy nie ma się jej na głowie dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo na dłuższą metę... na dłuższą metę życie z Theą wcale nie jest usłane różami.


dodatkowo | afiliacje | zapisane



Nie umiem pisać kart. Przepraszam.
Thea w Oslo od urodzenia, więc znać się mogą.
Nie wiem, czyjego autorstwa cytat. Zdjęci z tumblr.
Pozostaje mi tylko zaprosić do wątków z Theą.

Nawet mnie samego mój mózg czasami zaskakuje


źródło: klik

Elijah Mikaelsson | 26 lat

   Była sobie kiedyś rodzina Mikaelssonów, która miała wszystko: pieniądze, wpływy i poszanowanie wśród innych rodzin tego typu. Elijah był wychowywany na grzecznego chłopczyka, który będzie się tylko uczył, a w końcu przejmie kancelarię prawniczą swoich rodziców. Problem w tym, że on nie interesował się takimi rzeczami. Od dziecka wolał matematykę i fizykę. Nie obchodziło go ratowanie opryszków przed okrutną karą norweskiego sądownictwa. Kiedy jego rodzice dowiedzieli się, że zaczął studnia w Instytucie Fizyki na Uniwersytecie, został wyrzucony z domu i zabroniono mu jakiegokolwiek kontaktu ze swoją rodziną. Jednie jego starsza siostra, Inge, po kryjomu spotykała się z nim, o czym rodzice się naturalnie później dowiedzieli. Elijah nie wchodził nikomu w drogę, choć czuł się tym bardzo dotknięty.

   W 2011 roku, kiedy Elijah skończył już studia i zamierzał szukać pracy, usłyszał o wielkim pożarze w dzielnicy Nordstrand. Nie wiedział jeszcze, że to jego były dom się pali, a wraz z nim jego rodzice i siostra. Dowiedział się tego, gdy do drzwi jego małego, dwupokojowego mieszkanka zapukała funkcjonariuszka opieki społecznej, zza której wychylała się jedenastoletnia dziewczynka. Jak się okazało, jego siostra ukrywała przed nim siostrzenicę, której ojciec zniknął zaraz po jej urodzeniu. Lea od tamtej chwili mogła zostać u niego, albo trafić do domu dziecka, gdzie na pewno by się nie odnalazła.

   Elijah i Lea są teraz najlepszymi przyjaciółmi. Mężczyzna uczy w gimnazjum, do którego chodzi jego siostrzenica. Jest nauczycielem matematyki, fizyki i języka norweskiego. Przez swoich uczniów uważany za szalonego profesorka, który na wszystko zawsze się godzi. Nieco dziwaczny, ale z natury sympatyczny. Ostatnio kupił Lei psa, który dostał majestatyczne imię Klusek.

___________________________________________________________________________
 *Cytat w tytule pochodzi z książki Harry Potter i Kamień Filozoficzny, J.K. Rowling
**Pogrubione wyrazy zawierają w sobie linki

Na wątki jestem chętna zawsze!
Jeśli macie jakiś pomysł na zaczęcie, nie musicie nawet pytać o powiązania, ani niczego wcześniej uzgadniać. 
Elijah nie gryzie, ale Klusek może. Może znajdziemy mu miłość życia z pieskiem na spacerku?
Może wrzucę Leę do wolnych postaci, ale kto by tam chciał brać trzynastolatkę pod swoje skrzydła?
Teraz pozostaje mi Was tylko zaprosić do wątków z moim panem i świecie się przy tym bawić :D

niedziela, 29 grudnia 2013

Ta­jem­niczość to na­tura nie sposób by­cia, jed­ni ma­ja to we krwi a in­ni chcą so­bie to wgrać jak no­wy prog­ram do komputera..

Samara Black 
22 lata
oficjalnie studentka informatyki

Ma w sobie coś takiego, co sprawia, że ludzie ją lubią. Może to ten radosny uśmiech, który gości na jej twarzy prawie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, a na pewno już, gdy jest z innymi? A może to ten błysk w oku, o którym niektórzy mówią, że posiadają go tylko niesforne chochliki? Jest jeszcze trzecie wyjście, jest po prostu... ładna i urocza. 
Masa znajomych w około niej, a co najważniejsze ona jeszcze się w tym nie pogubiła. Doskonała pamięć do twarzy i szczegółów, nie zapomniała również o tym, co jej mówiłeś. Inteligentna, chociaż czasami udaje głupszą niż jest? Dlaczego?
Znasz ją, a przynajmniej tak myślisz. Teoretycznie wiesz, gdzie mieszka, ale nigdy tam nie byłeś. Zwala to na wieczny burdel w jej mieszkaniu. Kiedyś jakaś sąsiadka nabąknęła, że dużo ludzi wychodzi z jej domu nocami. Czasami znika na kilka dni. Czasami na jej ciele zauważysz siniaki. Kim ona właściwie jest? 
Nie zawracaj sobie tym głowy, wystarczy ci to, co już wiesz... Zresztą czy kiedyś odpowiedziała ci na podobne pytanie? 

Poratuj

                          
                             TANJA ERIKSSON

                             trzeci grudnia 1990, Norwegia, Fauske
                             bezrobotna, chyba


   Zwykła wstawać o czwartej, bo wtedy kawa najlepiej jej smakuje. Nie przytłacza ją panujący mrok, przeciwnie; czuje się wówczas raczej dobrze, lepiej niż w południe. Około południa łapie ją bowiem znużenie, spotęgowane codzienną przerwą na papierosa. To pierwszy z pięciu, które każdego dnia wypala. Pięciu, bo pięć to szczęśliwa liczba.
   Nie lubi oglądać wiadomości. Woli zyć w błogiej nieświadomości, niż dręczyć się cudzymi problemami. Bynajmniej nie chodzi o to, iż jest nieczuła. Po prostu wie, że nie jest w stanie pomóc wszystkim naokoło. Toteż nie pomaga nikomu, bo tak jest przecież sprawiedliwie. 
   Uśmiecha się całkiem często, choć jest to uśmiech niezupełny. Brakuje w nim czegoś, brakuje czegoś niezwiązanego z wygięciem warg, czy dołeczkami w policzkach. To jej oczy są tak samo czarne jak zawsze. Nic się w nich nie zmienia, nic się nie skrzy, nic nie odbija. Zwierciadło skorupy, w której zamieszkało kilka cząstek człowieczej duszy. 
   Nie zajmuje się teraz niczym konkretnym. Dni mijają jej na trwonieniu majątku po ciotce, która wychowywała ją odkąd jej mamusia rzuciła się z okna. Nie pamięta tego, miała zaledwie trzy dni. Nie jest wobec tego osobą, którą los wyjątkowo ciężko doświadczył. Przeciwnie, ma wszystko, o co tylko poprosi. I może właśnie dlatego usilnie szuka czegoś, co da jej więcej niż wrażenie. Tendencja do pakowania się w kłopoty to jej naczelna i popisowa cecha.  

[znajdźcie mi ktoś ładne zdjęcie. i dajcie mi ładne wątki, proszę]
[cholera, rozjechała mi się cała karta chyba. powalczę z tym kiedyś. jak mi się zachce]

Jeżeli kiedykolwiek założę krawat, to tylko po to, żeby się na nim powiesić

 

Christian, Chris Wright
Albo Łoś, jak kto woli.
Urodzony w Vancouver, w Kanadzie;
23 lata, student na wydziale fizyki. Kierunek astrofizyka.
Dorabia sobie pracując w pizzerii i odśnieżając podjazdy sąsiadów.
Stroni od sportu.
Pan z serii:
- Niczego nie mam
- Nic nie wiem
- Nic mnie nie obchodzi
Własne cztery ściany, w dosłownym tego słowa znaczeniu znaczeniu.

ILUZJA    |    RZECZYWISTOŚĆ    |    RELACJE


___________
Karta była już na innym blogu.
Na zdjęciach Luke Pasqualino.

Mieliśmy wszystko, a teraz nie mamy nic.

 Laurel Rybak Ibsen
Wychowana w patologicznej rodzinie, od której uciekła mając niecałe szesnaście lat. Zaopiekowała się nią ciotka. Jedyna osoba, na którą mogła tak naprawdę liczyć. Zapewniła jej wszystko, czego dziewczyna w jej wieku potrzebowała. Niestety w końcu pieniądze się skończyły, akurat wtedy, gdy kończyła pierwszy rok studiów. Zupełnym przypadkiem podczas pracy w jednym z londyńskich barów poznała pewnego na pozór świetnego faceta. Faceta, który nie dość, że rozkochał ją w sobie, to jeszcze ufundował resztę jej studiów. Spełnienie marzeń, co? Tak mogło wydawać się jedynie na pierwszy rzut oka, bo już po roku znajomości zaczęło się psuć. A oliwy do ognia dolały zaręczyny, na pozór wspaniałe, w rzeczywistości koszmarne. Nie było odwrotu, Laurel jako dwudziestodwulatka  została żoną przyszłego lekarza, Finna Ibsena. Została zmuszona do przyjazdu do Norwegii, i stała się zależna od męża, który skrzętnie i z wielką łatwością to wykorzystywał. Bajka szybko stała się niezwykle okrutną, szara rzeczywistością. A idealny Finn zwykłym draniem, który tylko czekał, aż żona wyjdzie z domu, żeby móc ją zdradzić z jej najlepszą przyjaciółką. W końcu nie wytrzymała i postanowiła się rozwieść, była z siebie niezwykle dumna, bo jeszcze jakiś czas wcześniej nie potrafiłaby podjąć aż tak ważnej decyzji. Przegrała wszystko, dom, pieniądze, dotychczasowe życie. Zaczęła prawie od nowa, powracając do swojego panieńskiego nazwiska. Dlaczego została? Dlaczego nie wyjechała? Sama nie wie, ale w tym mieście jest coś, co ją bezkompromisowo tu trzyma. 
współwłaściciel bardzo dobrze prosperującej kawiarni w centrum, to brzmi dumnie! | studia archeologiczne i kilka wykopalisk za sobą | wspaniały tatuś Finlandczyk i ukochana mamusia Estonka | małe, ale przytulne mieszkanie z przepięknym widokiem na centrum miasta | dwadzieścia pięć lat skończone w listopadzie | najcudowniejszym i najwspanialszym mężczyzną w jej życiu jest Vic, roczny maltańczyk | kiedyś chciała być weterynarzem, no i oczywiście wspaniałą panią ze sklepu, kucharką, policjantką, piosenkarką, politykiem i strażakiem, niestety nie da się spełnić wszystkich marzeń | świetnie gotuje i podobno piecze wyśmienite ciasta | naturalne brązowe loczki, na co dzień katowane przez prostownicę i heterochromia, której oczywiście zabraknąć nie mogło, prawe oko niebieskie, a lewe jasnozielone


[Karta jak zawsze najgorsza, ale ja ich zwyczajnie nie potrafię pisać, o! :x Zapraszam do wątków i powiązań, razem może uda nam się coś fajnego wykombinować. :D Miranda Kerr. ] 

sobota, 28 grudnia 2013

You will never be broken down.


Oh my native land, stand proud, facing the future


Pewnej mroźnej zimy, dnia 15 stycznia 1988 roku na południu Finlandii na świat przyszedł kolejny członek rodziny Hietanen. Jednak cała zebrana familia, zamiast świętować narodziny syna, zachowywała się tak, jakby ktoś im właśnie umarł. Nie ma się co dziwić, było to szóste z kolei dziecko w najmłodszym pokoleniu rodziny, w dodatku kompletnie nieplanowane. I już od tamtej pory wiadomo, że Olli Hietanen w swoim życiu łatwo mieć nie będzie.

Chłopiec spokojnie dorastał w Lahti, zanim nieszczęśliwy wypadek spowodował nagłą przeprowadzkę do norweskiego Oslo. A co to za wypadek? Dowiecie się w przyszłości. Może. Chłopak nie przepada za zwierzaniem się ze swojej przeszłości. Od urodzenia Olli miał życiowego pecha, prawie każda rzecz działa się zupełnie inaczej, niż on to sobie zaplanował. Przykład? W wieku 10 lat, podczas powrotu ze szkoły poślizgnął się na rozwiązanej sznurówce. I przez to spędził 2 miesiące w szpitalu, podłączony do respiratorów i innych sprzętów medycznych. Nie raz próbował odebrać sobie życie, ale nawet to mu nie wychodziło. Jako piętnastoletni chłopak popadł w depresję, jego istnienie w tym „durnym, przepełnionym bezmyślnymi istotami i żałosnymi przedmiotami” mieście stawało się coraz bardziej bezsensowne. Na domiar złego stracił całą najbliższą rodzinę, został tylko on i jego pogłębiająca się depresja.



Dziś Olli ma 25 lat, wiedzie dość stabilne życie w malutkim domku przy ulicy Geitmyrsveien. Skończył studia, ma dobrą pracę i wiernego psa. Jedyne, czego mu w życiu brakuje, to bliskości drugiej osoby. Najbliższe grono przyjaciół wciąż próbuje znaleźć mu wybrankę (a może wybranka? Sam tego do tej pory nie wie) serca. Problemem nie jest tutaj jednak wygląd, lecz charakter. Po dość pechowym i niezbyt szczęśliwym dzieciństwie pozostał lęk przed zaspokajaniem swoich potrzeb. Bo co się stanie z jego słabą psychiką, gdy znowu zostanie odrzucony? Nie będzie łatwo.

*****************************************************************************************

Witam wszystkich serdecznie! Przedstawiam się jako wielka fanka Norwegii i wszystkiego, co posiada cechę "nordycki", więc myślę, że powinnam idealnie wpasować się w klimat bloga ;)
Jeśli macie ochotę na wątki - czekam z otwartymi drzwiami i talerzem pełnym ciasteczek :D
* tytuł oraz nagłówek postu pochodzą z utworu Korpiklaani - Native Land*

vulnerant omnes, ultima necat.

 Czasem w życiu każdego człowieka jawi się wspomnienie, którego nie sposób ubrać w słowa. Wspomnienie tak nikłe, że niezwykłą trudnością okazuje się przywołanie kilku, wyrazistych aspektów, a jednocześnie tak ważne, że gotowi jesteśmy poświęcić wszystko, w imieniu obrony jego istnienia. Nawet, jeśli miało by to oznaczać najdłuższą ze stoczonych przez nas bitew. By je ujrzeć, udaj się ze mną w pewną podróż. Podróż na pozór krótką i nieniosącą za sobą jakichkolwiek konsekwencji.  
Zamknij oczy.
 Weź głęboki oddech, wyobraź sobie, że harmider panujący na ulicach milknie, by posłusznie ustąpić miejsca radosnemu wyśpiewywaniu świątecznych kolęd i zapachowi żywych iglaków, ustrojonych ogromem błyszczących ozdób. Teraz spójrz, czas zaczyna się cofać. Wskazówki zegara bez oporu zmieniają kierunek, w którym podążały nieprzerwanie od początku swego istnienia. Jest trzydziesty stycznia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku. Dzień, w którym na świecie pojawiła się dziewczynka na pozór nie różniąca się od niezliczonej ilości innych dzieci. M i a ł a na imię Rosalie Seduisant...




Blada cera.                          Nieregularny, szybki krok.                                               Zmrużone powieki.     
                                      Głębia hebanu zamknięta w kosmykach.             Skromność.
  Sto siedemdziesiąt pięć centymetrów drobnostki.                                        Ambicja.                        Fotograficzna pamięć.                               Blado-różane usta.                                          Dziwnie opowieści.
Przygryziona warga.    Nieszablonowść.     Filigranowa niewinność.
    Kot Maniek.                      Zwiększona tolerancja glukozy.         Tęczowe drinki.
Strach.                Pomruk rozkoszy.                                                 piekło w duszy, niebo w oczach.
Winyle.                    Fascynacja.                  Długie nogi.                    Aspołeczność.
Miłość?                              Czekoladowe lody.                    Wyczulone zmysły.
              Dwie lewe nogi.               Zakazany owoc.                         Urywany   oddech.        
          
     Przerażenie.            Przyspieszone bicie serca.      
Bezczelnie naturalne spojrzenie.              Bystrość.                                             Ujmujący uśmiech.     

   Intensywność.         Nieśmiałość.        Dystans. 
                                                  Niecodzienność.                                                          Owoce.                                         

                Rozciągnięte swetry.                  Brytyjski akcent.  

Studentka prawa.             Dwadzieścia trzy lata.           Kawalerka.
                              Kelnerka w ekskluzywnej restauracji.                   Białe róże.
Zapach wanilii.                            Ciepła herbata.  
                                         Ciągła ucieczka.






 *                                *                                   *
Cześć. : - )
Obraz Rosalie mam w głowię, więc od Ciebie zależy czy m o j a Rose stanie się T w o j ą Rosalie.
Zapraszam do wątków, wszystko do ustalenia.
Ja nie gryzę.
Rose tylko trochę.

Tell me why, I don't like Mondays.

DUSZYCZKA Z PROWINCJI
PEWNY GEST, PRZERAŻONE SPOJRZENIE

Sweet sixteen, ain't that peachy keen.
Jesteś Norweżką, choć w twoich żyłach płynie najczystsza, szwedzka krew. Jesteś dwudziestosześcioletnią scenografką, chwilami nawet charakteryzatorką w Opera House, ustawicznie ubiegającą się o posadę w prestiżowym National Theatre. Jesteś mieszkanką starego loftu w Nordstrand. Jesteś w ciągłym ruchu; wciąż coś planujesz, szykujesz, uzupełniasz, załatwiasz. Jesteś skumulowaniem innowacyjnych pomysłów, inspiracji i praktycznych wyjść. Jesteś mistrzynią w dawaniu z siebie wszystkiego. Jesteś postacią absurdalną w arcydziele losu. Jesteś pracoholiczką. Jesteś tutaj całkiem sama. Jesteś Monday.

And the lesson today is how to die.
Nie lubisz, gdy ktoś wchodzi ci w słowo. Nie lubisz załatwiać spraw na ostatnią minutę, nie odstawiasz fuszerki. Nie lubisz, jak ludzie patrzą gdy pracujesz. Nie lubisz kiedy ktoś dyktuje ci co masz robić. Nie lubisz stereotypów i bylejakości. Nie lubisz patrzeć na czyjeś cierpienie, trud. Nie lubisz szpinaku, ani fasoli. Nie lubisz ciszy. Nie lubisz deszczu, jesieni i poranków. Nie lubisz siedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Nie lubisz nocy. Nie lubisz (czyt. nie potrafisz) gotować. Nie lubisz być sama.

And they can see no reasons, cos there are no reasons.
Chciałabyś zostać zauważona i doceniona. Chciałabyś osobiście poznać tożsamość prawdziwej miłości. Chciałabyś mieć dzieci, dużo dzieci, jak najwięcej. Chciałabyś więcej zarabiać. Chciałabyś spełnić czyjeś wielkie marzenie. Chciałabyś, żeby ktoś uśmiechnął się na twój widok. Chciałabyś sama wystąpić kiedyś na deskach teatru. Chciałabyś, żeby ktoś tańczył i śpiewał z tobą do koncertów Queen, które wciąż włączasz w swoim domu. Chciałabyś, żeby mama odebrała telefon. Chciałabyś być wyższa. Chciałabyś w końcu mieć chwilę czasu, schować świąteczne ozdoby! 


----------------------------------------
cytaty to The Boomtown Rats - I don't like mondys
Wizerunek, Hanna Komasińska
Monday możecie spotkać też na innym blogu :)
chętna w wątki, pewnie, że tak!! :D

piątek, 27 grudnia 2013

OSLO


Oslo, podobnie jak i cała Norwegia, łączy nowoczesność z zamiłowaniem i szacunkiem do natury - w bliskim sąsiedztwie stolicy rozciągają się liczne parki krajobrazowe, rezerwaty oraz tereny wspinaczkowe, czy narciarskie. Ponadto, mimo iż Oslo jest największym ośrodkiem kulturalnym i przemysłowym Norwegii, charakteryzuje się uroczą, małomiasteczkową atmosferą. Bliskość dzikiej natury tylko podsyca płomień miłości mieszkańców do tego miejsca.

Oslo to śnieżna kraina, lodowy raj. Jeśli lubisz zimę, biały puch, urocze domki i kolorowe światełka, to właśnie idealne miejsce dla ciebie! Dla zmarźlaków mamy rozległą ofertę gorących napoi i charakterystycznych sweterków z norweskim wzorem. Przeciętni, rodowici Norwegowie uwielbiają mrożone pizze i brązowy ser - przez żołądek do serca! 


JĘZYK:NORWESKI, ANGIELSKI
WALUTA:KORONA NORWESKA (NOK)
GŁÓWNA RELIGIA:LUTERANIZM
ŚREDNIA TEMPERATURA:W STYCZNIU -4°C; W LIPCU 17°C





Zajęte wizerunki

KOBIETY

H
-Hanna Komasińska - Monday Sparks

K
-Kristina Bazan -

L
- Jenna Louise Coleman - Klara Ostberg

M
- Miranda Kerr - Laurel Rybak




MĘŻCZYŹNI

B
- Boyd Holdbrook - Sven Vigeland

D
- Dustin Milligan - 

J
Jamie Campbell Bower - Olli Hietanen

L
Lucas Bernardini - Jordan Foal

M
- Matt Smith - Elijah Mikaelsson

O
- Oliver Sykes -





Wolne postacie


przykładowy wizerunek


Yrsa Edgar, 20 
Rudowłose dziewczę studiujące weterynarię, córka hodowców reniferów i siostra dwóch starszych braci bliźniaków. Niezwykle przyjazna osóbka wiecznie pakująca się w jakieś kłopoty. Optymistka jakich mało, narwaniec z głową pełną pomysłów. W przyszłości chciałaby mieć własne zoo, na które odkłada pieniądze pracując w kawiarni w centrum. 






 przykładowy wizerunek


Emil Northud, 22 lata
  
Postanowił zrezygnować ze studiów, choć coraz częściej przyłapuje się na rozmyślaniu nad kierunkiem, który by mu pasował. Pracuje w warsztacie samochodowym ojca na dwa etaty, "chwilowo pomieszkuje" u siostry, a przez resztę czasu siedzi w klubach. Nie ma pojęcia co dalej zrobi ze swoim życiem; nie ma pojęcia jak będzie wyglądała jego przyszłość; nie ma pojęcia w którą iść stronę. Ale przynajmniej się nie przejmuje. Co ma być to będzie, Emil czeka aż coś samo wpadnie mu w ręce.











przykładowy
wizerunek



Astrid Nielsen 

Dwudziestodziewięcioletnia pani dziennikarka, miłośniczka poezji i sztuki. Kreatywna i błyskotliwa, poza pracą łamaczka serc. Perfekcjonistka, niezwykle ambitna i uzdolniona. Właścicielka apartamentu z widokiem na zamek. Często podróżuje, lubi wypić lampkę wina z przypadkową osobą w ulubionej restauracji.







 przykładowy wizerunek



Jordan Foal, 28 lat

Rodzony meloman, pianista z pasji i prywatny nauczyciel gry na instrumentach z braku pieniędzy. Oszczędności chowa w skarpetach za szafą, gdyż nie ufa bankom, a wszystko co najbardziej kocha, mieści się w poręcznym opakowaniu z napisem "Marlboro". Chodzi na długie spacery, uwodzi swoje uczennice i cieszy się życiem na różne, mroczne sposoby.









przykładowy wizerunek


Linea Northud, 22 lata

Młode dziewczę o gołębim sercu i chęci zbawienia całego świata. Studiuje psychologię, jest wolontariuszką w szpitalu dziecięcym i w tajemnicy przed ojcem, przetrzymuje w domu leniwego brata Emila. Trochę za bardzo wierzy w ludzi, jest naiwna, ale za to cieszy się z najmniejszych rzeczy i docenia wszystko, co dostała od losu. 











przykładowy wizerunek
Oscar Solberg, 24 lata

Model, głownie wybiegowy, bez reszty poświęcony swojej pracy. Biseksualny, szuka jak najwięcej nowych doświadczeń, często miesza się tam gdzie nie powinien, przez co znajomi ciągle muszą ratować mu dupę. Wariat, który dużo zarabia.  

niedziela, 1 grudnia 2013

dodatkowo


posiada rocznego kundelka o wdzięcznym imieniu Lucky, który towarzyszy jej nawet w pracy | od ponad dziesięciu lat jest zdeklarowaną wegetarianką | nie ma ulubionego koloru | pije tylko kawę rozpuszczalną | cierpi na nadciśnienie | mieszka sama w dwupokojowej kawalerce nad swoim sklepem | nie utrzymuje żadnego kontaktu z rodzicami | mogłaby całe dnie spędzać w galeriach sztuki | w każdą niedzielę spędza długie godziny na spacerach z Lucky'm | studiowała sztukę, ale przerwała na drugim roku | kocha teatry i biblioteki | używa różanych perfum | do jej ulubionych zapachów należy świeżo skoszona trawa, suche pastele i kawa | panicznie boi się pająków | marzy o podróży dookoła świata | mimo wszystko swoją przyszłość wiąże z rodzinną Norwegią | chciałaby mieć dzieci, ale jeszcze nie teraz | mogłaby żywić się tylko pomarańczami



środa, 20 listopada 2013

I should have listened when the angels were still alive

  • Poważne problemy emocjonalne.
  • Źle znosi swoje porażki, często obwinia się o rzeczy, w których wcale nie leży jego wina
  • Wielu znajomych, za to brak prawdziwych przyjaciół - nikomu nie pozwala się do siebie zbliżyć, drażnią go zbyt wścibskie osoby.
  • Uważa, że miłość nie istnieje.
  • Swoją otwartością stara się zatuszować fakt, że czuje się skrępowany w towarzystwie innych ludzi.
  • Brakuje mu kogoś, kto by go zrozumiał.
  • Wyjechał z Kanady, z powodu dużych problemów, które nie pozwalały mu na dłuższą egzystencję w tamtejszych warunkach.
  • Ma problemy z zaśnięciem przez omamy hipnagogiczne.

I’ve become somebody better...



  • Dusza towarzystwa, pierwszy imprezowicz dworu, wesoły, miły, stara się być pomocny jak może, nawet jeśli nie bardzo mu to wychodzi.
  • 180 cm wzrostu z grosikiem, niezbyt wysportowana sylwetka.
  • Spóźnialski, wiecznie niewyspany, zamyślony. Tysiąc pomysłów na minutę, żaden niezrealizowany.
  • Roztrzepany jak mało kto, kiedy był dzieckiem jego mama powtarzała, że musi mieć bardzo bogate "życie wewnętrzne". Często zapomina o umówionych spotkaniach, o tym gdzie miał pójść, co zrobić i po co.
  • Zafascynowany astronomią od dziecka.
  • Niepoprawny romantyk, marzy mu się miłość jak z bajki, dlatego też szuka sobie prawdziwej księżniczki, której prawdopodobnie nigdy nie znajdzie.
  • Brak kolczyków, tatuaży, farbowanych włosów, ani innych sztucznych upiększeń ciała - prawdę powiedziawszy zazwyczaj wygląda, jakby dopiero co wstał z łóżka.
  • Miłośnik podróży, gotowania i NBA.
  •  Ma podwójne obywatelstwo - kanadyjskie i norweskie.
  • Jest głupi, ale nie na tyle, żeby bawić się w narkotyki.
  • Nikt nie wie po co i dlaczego przyjechał do Norwegii.
  • Nie lubi pyskatych, bezczelnych osób i, wbrew pozorom, doskonale umie sobie z nimi radzić.
  • Wyznaje w życiu zasadę, że wszechświat odwdzięcza ci się tym, co sam mu z siebie dajesz - jeśli będziesz ciężko pracować, to w przyszłości ta praca zaowocuje, nawet, jeśli początkowo nie wszystko idzie po twojej myśli.
  • Więcej niż tolerancyjny.
  • Posiada na własność małą kawalerkę, składającą się z pokoju z aneksem kuchennym i łazienki. Większość czasu i tak spędza poza domem.
  • Urodził się w Walentynki.

środa, 6 listopada 2013

ALLIGATOR BLOOD

[]

So put a gun to my head and paint the walls with my fucking brain.

Alice Hannapbell.
To niedorzeczne jak dwójka osób może być dokładnie taka, jak dwie liczby pierwsze bliźniacze. Rozdzielone tylko jedną liczbą parzystą:
bliskie siebie, ale nadal nie na tyle aby móc się dotknąć.”

Felix Showen.
Przyłóż stal do mojego nadgarstka, strać oddech w piersi. Czy jesteś gotów uczynić ten oddech twoim ostatnim? Twoja klatka piersiowa jest aż tak ciężka, że jesteś gotów odejść? Czy tylko masz nadzieję że ktoś będzie cierpiał?”

My alligator blood is starting to show, I know that you know. Can't call a bluff with a dead man's hand.

Łóżko na którym budzi się codziennie i w którym chciałby mieć drugą osobę. Poduszka w którą płacze co noc i którą rzuca ze złością o ściany. Pościel którą zdarza mu się rozerwać lub uplamić własną krwią. Kołdra wiecznie ciepła jedynie dzięki obecności jego kota. Dywan na którym potrafi przeleżeć bezczynnie cały dzień. Gitara która pomaga mu wysłowić się wiecznie oparta o szafę. Kolekcja płyt ulubionych zespołów, ich plakaty oraz koszulki na które wydaje większość swoich oszczędności. Skórzana torba która śledzi go w każdej jego przygodzie. Wiecznie otwarte okno które pozwala mu spoglądać na ten świat na zewnątrz, gdzie są rzeczy jak drzewa, ludzie, trawa czy inne dziwactwa. Dwie ściany czarne i dwie granatowe które sprawiają że czuje się bezpiecznie. Lampka nocna nigdy nie używana, bo ciemność przekazuje mu spokój. Kolekcja książek, między innymi Stephena Kinga. Słowniki wielu języków, bo podróżując po świecie w takiej ilości trzeba je znać. Szafa pełna sweterków, bluz, koszul, beanie, snapbacków, koszulek i obcisłych spodni. Trampki i creepersy gdzieś w kącie. Kolekcja płyt z horrorami. Napisy, rysunki i graffiti na ścianie, własnoręcznie robione. Pamiątki z różnych stron świata na meblach, przy zdjęciach zmarłych rodziców oraz zagubionej siostry bliźniaczki. Biurko skrywające w swojej szufladzie żelki, czekoladę, ołówki, długopisy, gumki, rysunki, zdjęcia, powyrywane kartki, pamiątki po osobach które chce zapomnieć. Kartki z rysunkami, szkicami, wierszami, opowiadaniami, tekstami piosenek, nutami, przyczepione do ścian i porozrzucane po podłodze. Radio, gramofon i płyty winylowe które pozwalają mu żyć. Mała drabina zostawiona gdzieś w kącie, bo ma zamiar zacząć malować także na suficie. Rzeczy o których chce zapomnieć wrzucone pod łóżko, razem z pamiątkami osób poznanych w wielu różnych częściach świata, których i tak nigdy już nie zobaczy. Drewniany smok przyczepiony do lampy, szybujący nad jego głową pełną nierealnych marzeń, jak to o posiadaniu małego lisa. A w szufladach szafki nocnej ukryte papierosy i żyletka. Właśnie to go definiuje.

Fotografia. Hobby, zamiłowanie. Nigdy dla pieniędzy.
Muzyka. Ciężka, z przesłaniem. Miłość jego życia.
Sztuka. Malarstwo, rysunek, szkicowanie. Dla zabicia czasu.
Pisarstwo. Głębokie, pasjonujące. Aby wylać gdzieś wszystkie emocje.
Poezja. Krótka, zagadkowa. Odzwierciedla jego duszę.

Now you know, you can go, you can give up trying.

Moja najnowsza postać; karta widoczna jest także na innych blogach.
Michael jest dziwny; Michael jest tajemniczy; Michael jest mroczny; Michael jest warty poznania jego wnętrza, duszy i mentalności.
Do wszystkich wątków i powiązań – pozytywne, neutralne, negatywne, dziwne, toksyczne – mówię tak. Raczej wolę zaczynać niż myśleć i nie obrażę się, jeśli ktoś zacznie coś bez poprzedniej konsultacji ze mną. Chyba.
W tytułach zakładek (oraz w linku w jednej z nich) mój najukochańszy zespół Bring Me The Horizon z jedną z najlepszych piosenek ever, Alligator Blood.
Postaci Alice i Felixa są do przejęcia. Wystarczy zgłosić się do mnie z informacją że chce się przejąć jedną z nich, a ja wytłumaczę nieco więcej.

Over and over and over again, we play the same old game.
Cards kept close to our chests, that's where your secrets are kept.
So wear your poker face, hands to the fool, hands to the thief,
fiction is bitter and you got a taste.